- Po prostu jedź - poprosiłam przyjaciela, a ten od razu nacisnął pedał gazu wprawiając samochód w ruch.
Zamknęłam na chwilę oczy opierając głowę o szybę z westchnięciem. Niech ten dzień się już skończy. Krople deszczu odbijały się o pojazd, tworząc muzykę, którą moje uszy już dawno polubiły. Ostatnio tak często pada, że ciężko byłoby się nie przyzwyczaić. Powoli otworzyłam oczy i sięgnęłam po swoją torebkę. Odsunęłam suwak uśmiechając się lekko do zaczepionego na nim breloczka w kształcie serduszka. Dostałam go od Rosie, na swoje osiemnaste urodziny. To niewiele, ale nie oczekiwałam prezentu od ośmioletniej dziewczynki. W ogóle nie oczekiwałam prezentu od kogokolwiek. Wyciągnęłam z torby mój notatnik. Zwykły zeszyt oprawiony w różową, skórzaną okładkę. Otworzyłam go na ostatniej zapisanej stronie. Patrzyłam chwilę na rysunek, który ostatnio narysowałam. Mała dziewczynka otoczona ciemnością. Zabawne jak bardzo przypominała mnie. Może nawet stworzyłam ją z myślą o mnie? Nie mam pojęcia. Rysuję to co czuję, czasem całkowicie się w tym zatracając. Zdarzało mi się nawet kilka razy nie słuchać, a przy Daisy to nie lada wyzwanie. W ostatnim czasie wszystko wydaje się być takie puste. Odkąd pamiętam mama i ja jeździłyśmy po całym świecie. Dopiero, gdy byłyśmy już tutaj, w Sydney, znalazłam dla siebie dom. Tego samego dnia, w którym jedyna bliska mi osoba, zostawiła mnie. Poszłyśmy do kawiarni, a mama poszła do łazienki. Wyparowała i już nigdy nie wróciła. A ja zostałam sama. Znalazłam ogłoszenie. Nastolatka szukała współlokatorki dla siebie i siostry, żeby móc dzielić się czynszem. To była idealna okazja. Zamieszkałam u Dai. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Przez dłuższy czas czułam się szczęśliwa, aż do pewnego wieczoru:
Dotknęłam dłonią szyby, widząc błysk za oknem. To nie błyskawica, w końcu nie było burzy. Przymrużyłam oczy, aby wyostrzyć swój wzrok. W małym źródle światła dostrzegłam kłębek cienia. Cień w świetle? Pokręciłam głową. Nie zobaczyłam nic więcej na podwórku, a ostatnim co zarejestrowałam były oddalające się kroki..
Potrząsnęłam głową, aby wyrwać się ze swoich wspomnień. Od tamtego dnia wszystko przestało mieć sens, sama nie wiem czemu. Wydawało się, że czegoś brakuje. Jednego, drobnego szczegółu. Całe moje życie opiera się na jednym i tym samym: wstać, zjeść, pracować, wrócić do domu, odmówić imprezy z Daisy, puścić bajkę Rozalii, pójść spać. I tak w kółko, i w kółko. Ale nie mogłam na to pozwolić. Czas wziąć się za swoje życie, przeżyć przygodę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wystarczyło poprosić, a przygoda sama pchała się w twoje ręce. Wtedy jeszcze nie widziałam jaką decyzję podejmuję. Postanowiłam spisać listę zasad, którą będę się kierować, aby moje życie nabrało .. życia. Wyciągnęłam z torebki długopis i przyłożyłam go do papieru. Zaczęłam pisać. Pierwsza zasada: przetrwać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz